W schronisku azylu Łukta
Zawsze ktoś
jest
I chociaż
tylu
Na swój dom
czeka
Mimo
czekania
Tu każdy
dzień
Podobnie jak
w domu
Szczęśliwie
można przetrwać
I dach i
wigt
I te
szczęśliwe
Uczynne
dłonie
W
ostateczności
Można tu żyć
Serdecznie
podzielić się zechce
I swoim
losem
I swoim
szczęściem
I swoim
domem
Gdzie
będziesz Ty
I tylko Ty
Pan Pani na
swoich włościach
W
każdym pokoju
W tym
szczególnym świecie
Świecie
misji
W świecie przyjaźni
I wspomnisz
sobie
Wspomnisz
nieraz
Tę swoją
przystań
Tę przystań
Łukta
Przypomnisz
słońce
I wiatr i
deszcz
Zawsze
skuteczna
I pieczę
nawet
Sprawuje
wójt
Bo przecież
to są
Jego
mieszkańcy
I rad jest
także
Jak każdy tu
Komu jest
dane
Skorzystać z
szansy
Reksio był trafił stąd
Aż do Gdańska
Dumnie
przemierza
Gdańskie
ulice
Uczynny
bardzo
Na całe
Miasto Gdańsk
Bardzo
odważnym
Dzielnym
szeryfem
I zawsze
pierwszy
Jest jego
głos
I zawsze
swoje
Musi
objaśnić
Tylko
niektórzy
Tak nieopatrznie
Twierdzą że
jest on
Skłonny do zwady
A on tak
dużo
Pragnie
powiedzieć
I jaki
trudny
Jest za nim
los
Zanim do
Łukty
Ażeby znowu
W świecie
być kimś
Przy boku
swojej
Niezawodnej
Pani
Archiwum Schroniska Azylu Łukta
Stanisław
Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
27.04.2024










