Nie ma jak to na Morenie
I tak jest każdego dnia
Słońce po
chodniku biegnie
Środkiem
jezdni
Czasem pędzi
Zapatrzony li tylko
Przed siebieMocno
porozpinany wiatr
Żadnych
znaków
Nigdy nie
przestrzega
Bo rad z
tego że
Nieuchwytny
jest
A poza tym
Ma wytłumaczenie
Znów w pośpiechu
Chce dogonić
dzień
Konia z
rzędem
Kto potrafi
go zatrzymać
Marzenie ściętej
głowy
I jakże
ułudny sen
I tak zawsze
Tu ten cały świat na fali
Tu tak
ciasno
Okno w okno
I blok w
blok
Ma tu swoje pewne
Może nawet
wymarzone miejsce
I świat
wolny
Świat
beztroski
Gdy na łące
Pasły się owce
Pasły kozy
A drogami
gdy ktoś jechał
Toczył się
Jakże
beztrosko

Taka wielka
zmiana dziejów
Wspomnieć
tamten
Czas odległy
Choć przez
okno
We
wspomnieniach
Wszystkie
jeszcze takie bliskie
I
wspomnienia na Morenie
Gdy masz
jakąś wolną chwilę
Czasem
przemkną
Dobrze że
choć
To możliwe
Bo inaczej
tego świata
To nie
byłoby już nigdzie
Dobrze że
choć
Ktoś pamięta
I co nieco
chociaż powie
Ongiś rosły
sady na Morenie
I gdy
szedłeś przez Morenę
Owoc sięgał
Twojej głowy
Dziś
trawnika gdzieś kawałek
I nawet bez
deszczu rosną
Coraz
szersze
Mocne bloki
I tak
zmienia się
Ów pejzaż
Poszła w
miasto
Masz ulice i
chodniki
I wysokie w
bloku okno
By móc
przejrzeć się
W tym
wszystkim
Postać
świata
Z pierwotnego
w nowoczesny
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław
Józef Zieliński
20. 09. 2023




















