sobota, 9 listopada 2024

Jest na świecie Gmina Pszczółki

 

Jest na świecie

Gmina Pszczółki







Co zagroda

To pasieka

I przy ulu

Stoi ul

Miodu tutaj

Cała rzeka

I przy słoju z miodem

Kolejny  słój

 Pszczółki tutaj

Są dorodne

Dokarmione zawsze

W czas

Pracowite ponad miarę

I zawsze zapracowane

Czy to słońce słota wiatr

I w  Gminie Pszczółki

I lip dosyć

Drzewostanu strzeże Wójt

Pan Maciej Urbanek

Nie to żeby

Jakiś truteń

Całkiem zaradny Gospodarz

A i  przyzwoity Gość

A i Człowiek

Jak to  o  nim

W Pszczółkach mówią

Zawsze Swój

 

No i co tu dużo mówić

Wójt Gminy Pszczółki

Już codziennie

 Od wczesnego rana

Gdy jest wiosna lato jesień

W domu

I w Urzędzie Gminy

Zawsze ma

Pełne uszy bzykania

Więcej chyba

Nikt a nikt

 

I jest sprawa oczywista

I zazdrości  stąd niemało

Bowiem  w tej

Skali bzykania

To tylko Wójt

W Gminie Pszczółki

Ma te pszczele

Jakże wdzięczne

Chóry świata

 

A i kwiecia tu dostatek

Lipy rumianek

Tymianek i wrzos

A i szałwia

A i mięta

A i niejedna

Bujna łąka

A na łące

Morze kwiatów

Po błękitny nieba kres

A i praca

Jak to w ulu

Zapylenie ponad miarę

Zawsze zawsze idzie w czas

Wszystko z siebie

Daje każda 

Każda Pszczółka

W siłach każdej

Bóg pomaga

A i dobre Boże Słońce

A i dobry Boży Wiatr

Wszystko to jednak

Bardzo cieszy

Oko Wójta

Co roku

Takiego zapylania

Poza Pszczółkami

Nigdzie a nigdzie

Nie widział

Cały świat

 

Pszczółki znają się na rzeczy

Zawsze wiedzą

Co i gdzie

Co i jak

Przeto w Pszczółkach

Tak jak nigdzie

Co roku wszystko

I to bardzo dokładnie

Zapylone jest na czas

I tak zawsze

Swoim torem

Wszystko tu

Szczęśliwie idzie

Przeto wcale

Nie dziwota

W Gminie Pszczółki

Oczkiem w głowie

W głowie Wójta

A i dumą

Zawsze każda

W Pszczółkach pszczółka

Świat jedyny

Świat szczególny

A i bardzo osobliwy

W całym Kociewiu

I w całych Kaszubach

A i zapewne

Na całym Pomorzu




A i w całej Polsce

Tak wielu ludzi

Wie już o Pszczółkach

I jest sprawa oczywista

Inaczej nie może być

W Gminie Pszczółki

To przy swoich

Wszystkich pszczółkach

To przecież także i Wójt

Wójt Gminy Pszczółki

W zapylaniu

I w bzykaniu

Też niekwestionowany Mistrz




 

 


Jest na Świecie 

Gmina Pszczółki

Od Gdańska

To rzut kamieniem

Stąd tu prawie

Widać Tczew

I rzut okiem

Na Kociewie

Na stary kociewski trakt

Trafisz tutaj

Po bzykaniu

Zwabi Ciebie 

Ów prastary

Staropolski i kociewski

Zapach miodu

Miodu smak


Ilustracje
Archiwum Internetowe

Archiwum Internetowe

Gminy Pszczółki

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

13. 10. 2024

 

 

 

sobota, 27 kwietnia 2024

W schronisku azylu Łukta

 

W schronisku azylu  Łukta

Zawsze ktoś jest

I chociaż tylu

Na swój dom czeka

Mimo czekania

Tu każdy dzień

Podobnie jak w domu

Szczęśliwie można przetrwać

Jest tu opieka

I dach i wigt

I te szczęśliwe

Uczynne dłonie

W ostateczności

Można tu żyć

Zanim ktoś

Serdecznie podzielić się zechce

I swoim losem

I swoim szczęściem

I swoim domem

Gdzie będziesz Ty

I tylko Ty

Pan Pani na swoich włościach

W każdym  pokoju

W tym szczególnym świecie

Świecie misji

W świecie przyjaźni

I wspomnisz sobie

Wspomnisz nieraz

Tę swoją przystań

Tę przystań Łukta

Przypomnisz słońce

I wiatr i deszcz

Zawsze skuteczna

Była ochrona

I pieczę nawet

Sprawuje wójt

Bo przecież to są

Jego mieszkańcy

I rad jest także

Jak każdy tu

Komu jest dane

Skorzystać z szansy


Reksio był trafił stąd

Aż do Gdańska

Dumnie przemierza

Gdańskie ulice

Uczynny bardzo

Bo co dzień jest

Na całe Miasto Gdańsk

Bardzo odważnym

Dzielnym szeryfem

I zawsze pierwszy

Jest jego głos

I zawsze swoje

Musi objaśnić

Tylko niektórzy

Tak nieopatrznie

Twierdzą że jest on

Skłonny do zwady

A on tak dużo

Pragnie powiedzieć

I jaki trudny

Jest za nim los

Zanim do Łukty

Do schroniska trafił

Ażeby znowu

W świecie być kimś

Przy boku swojej

Niezawodnej Pani


 








Ilustracje

Archiwum Schroniska Azylu Łukta

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

27.04.2024

 

 

 

 

wtorek, 27 lutego 2024

Gdzieś na skraju wieczoru

 

Gdzieś na skraju wieczoru

 Jak wyciszyć tę głowę

Postawiony na fajerce

Jeden garniec bulgocący

Jedno i drugie

Okropnie gorące

Gratulujesz mi 

Takiej głowy

Mówisz że to słońce

Ciągle gdzieś pędzi

Pędzi myśl za myślą

Słońce słońce

Raczej nie do wygaszenia

Jakieś dziwne palenisko

Nawet gdy jestem

Jednym wielkim milczeniem

Palenisko jakby nigdy nic

Ponad wszelkimi

Przeciwnościami losu

Zawsze tak samo beztrosko

Tańczy płomieniem

Z coraz większą mocą

Jak wyciszyć tę głowę

Gdy tu już późna noc

A głowa 

Zupełnie tego 

Nie dostrzega

I dalej buzuje

Jakby nigdy nic

Póki trwa 

Zagrożenie Słowa
W Polsce

Nawet na krótki sen

Spocząć nie może

Nie może spocząć nikt

Bo gdy zbudzisz się

Wolnego Słowa

W Polsce już 

Nie będzie

Zostaną zgliszcza

I przy zgliszczach cień 

Cień Tragedia

I nie stanie się już  nic

Co miało się stać

Bo jak może się stać


Gdy Słowo zawsze

Ma być na Początku

Tak bowiem

W Piśmie Świętym

Zapisane jest

Na początku było Słowo 

A dziś iluż by chciało

Odmienić ten Bieg



Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef  Zieliński

sobota, 27 stycznia 2024

Gdzieś daleko na świecie

 

Gdzieś daleko na świecie

A wiedzą to prawie

Wszystkie zwierzęta

Jest Pan Piotruś Wysiadecki

Od wielu wielu  lat

Ich niezawodny

Najznakomitszy  lekarz

 

Czasem idą do Gabinetu

Doktora Piotrusia Wysiadeckiego

Długim długim szeregiem

Nie bacząc na to

W jak długiej są drodze

Bo przecież  nie ma ceny

Dobry lekarz

Gdy ból dokucza

I  gdy chodzi o zdrowie

I każdy futrzak 

O tym dobrze wie

Ze wszystkich jego spraw

Ze wszystkich jego rzeczy

W pamięci swej

Ma przede wszystkim

Zapisany ten adres

Gdzie mieszka 

Jego lekarz

Piotruś Wysiadecki


 

O dobrą radę

Na swoją dolegliwość

By móc chociaż spytać

Tak przy okazji

Tak niespodziewanie 

Tak nagle 


Naprędce

Co na  ból  łapek


Ból kręgosłupa

Ból uszu

Może coś na plecy

Gdy akurat


Wybiera się na ryby
Póki co jeszcze

Wsparty na wędce

Zastanawia się

Gdzie ryby biorą

I gdzie by tu znowu pójść

By i tym razem

Jednak mieć z czym wracać

Bo hobby jak hobby

Pasja jak pasja

Ale tylko takie wyjście

Ma sens


I wie o tym każdy

A i żaden wędkarz

Z kolegi przy tym

Nie zadrwi

 

A może

Pan doktor

Piotruś Wysiadecki

Ma coś i z tego węchu

Swoich wszystkich futrzaków

Że zawsze jednak wie gdzie

Gdzie zapuścić wędkę

Na jakiej wodzie

I przy jakim brzegu

By pięknym sumem

Wrócił do domu

Wędkarski czas

A może i ten czas

Potrafi także uleczyć


Ów dobry lekarz

I stąd wie tak dobrze

Jak w swoim czasie

Tak mocno trwać

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

27. 01. 2024

 

 

 

W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny

  W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny I towarzyski A i uprzejmy I dużo mówi Nawet ...