środa, 20 lipca 2022

I po Twoje skrzypce Czcigodna Aniu Gładysz - Niemcow Dyskretnie skrada się Janko Muzykant

Wyzwaniu każdemu sprostać
Alicja Koziełło
Blog autorski


I po Twoje skrzypce

Pani Aniu Gładysz - Niemcow

Dyskretnie skrada się 

Janko Muzykant

Już tyle tyle zaryzykował


Żeby je chociaż dotknąć

By poznać dźwięk struny

I  móc odkryć tę tajemnicę 

Dokąd te struny biegną



I by móc poznać

Ten ogromny świat dźwięku

Zwany muzyką który wiesz 

Jak otworzyć

Swoim smyczkiem

Wiolinowym kluczem


 
Janko Muzykant

W drodze do skrzypiec

Doznał tego zapomnienia

Jakiego zapomnienia



Doznał ongiś Ikar

Nie bacząc na słowa

Przestrogi

Swojego Ojca Dedala

Topiąc swoje skrzydła

W rozpalonym słońcu



A któż pamięta 

O tym pamiętaniu

O tej ostrożności gdy

Gdy w pełni pragnienia

Które tak trudno nasycić

A jednak w Twojej Szkole

Janko Muzykant


Spełniało  się każde

To nienasycone pragnienie

Każde sięgając pułapu mistrza

I w fantazji swej

Wzbijało się wprost 

W samo  słońce

Doznając tej mocy tworzenia

Tak natychmiast

Tak nagle

Doznając tej 



Cudownej radości

I tej cudownej energii

I w szale tym

W tym twórczym szale

Nawet spod stóp

Ustępowała  ziemia

Ile skrzypiec na świecie

Tęskni do swoich dłoni

Dłoni drogich

Dłoni jedynych

W ten czas


Gdy tylko wystarczy

Pomyśleć o dotyku struny

A dźwięk wydobywa się sam

Mimo woli

Natychmiast

Poruszając widownię

Aż po krańce sali

Poruszając do łez

Skrzypaczko Aniu


Azaliż to pamiętasz

I jest to strata 

Nie do  odrobienia

Gdy Skrzypce Twoje

Razem z Tobą


Także muszą iść na  emeryturę

A jednak wystarczy tylko

Gdy na nie spojrzysz

A już trwa koncert

I aplauz aplauz

Po same krańce sali

I nie kończące się owacje

Obowiązkowo tylko na stojąco bo

Bo jakżeby inaczej

Inaczej by nawet 

Nie wypadało

Bo inaczej nie byłoby to to

Co powinnaś była otrzymać

Wiadomo świat wspomnień

Skrzypaczka Ania Gładysz Niemcow

Wulkan  radości


Wulkan euforii

I wulkan piękna

Bezwzględnego Piękna

Ileż tego było

By ten świat przywołać

Wystarczy poruszyć  strunę

A kiedy księżyc

Usiądzie na Twoim balkonie

Cichuteńko skrada się

I po Twoje skrzypce

Ów cudowny lunatyk

Janko Muzykant

I myśli tylko o jednym

Aby na nie  chociaż popatrzeć

Tak zupełnie z bliska

Aby chociaż je 

Jak najbardziej 

Delikatnie dotknąć

A może nawet i potrzymać


Bo kogo oczaruje

Ów czar skrzypaczki czy skrzypka

Zupełnie nie liczy się

Cena ryzyka

Gdzieś jest ta głęboka tajemnica

Tajemnica pasji

Tajemnica misji

Tajemnica tworzenia

I taki nagły głód tego wszystkiego

W tym stopniu najwyższym by

Najbardziej subtelnym

Poruszeniem struny

Tej delikatnej wiotkiej struny

Móc ten ogromny

Cały świat zachwycić

I jakże skutecznie kruszyć

W tym świecie to wszystko 

Co jest  w tym  świecie 

Z kamienia

Co jest z betonu

A gdy tak dużo w tym świecie

I kamienia 

I betonu jest

To w tym świecie

Tak mało jest człowieka

To straszny błąd


Wysyłać na emeryturę

Skrzypaczkę czy skrzypka bo przecież

Nikt lepiej za Was

Czcigodni Wirtuozi

Wirtuozi Pierwszej Wody

Tego nie uczyni

I dokąd pójdzie


Po promieniach księżyca

Janko Muzykant

Choćby i tego wieczoru

By te wypatrzone  skrzypce Chociaż dyskretnie

Ciszej niż cicho dotknąć

Ale także i dotknąć 

Pasji i  talentu 

I tajemnicy twórcy 

By móc choć dotknąć 
Swojego  marzenia

Zakosztować  smaku
Och ilu byłoby bardzo daleko
 
Od Twoich skrzypiec

Gdyby nie ta Twoja Szkoła
Szkoła w Gdańsku Morenie
Szkoła
Janko Muzykant
O ilu z nich nauczyłaś 
Tej muzyki burzy która gra
Gra na skrzypcach
I muzyki grzmotu pioruna który
Budzi cały świat
Budzi od strony uszu
I serca

 I dzisiaj   
W Dniu Twojej Patronki
Świętej Anny
Czcigodna Aniu
Ile słów wdzięczności 
Przychodzi do Ciebie
Z tej Strony Talentu 
Z tej strony Pasji
Z tej  strony Piękna
Błogosławieni Pokorni i Cisi
Albowiem do Nich
Należy Królestwo Niebieskie
I tak to już 
Na tym świecie jest
Ktoś to wszystko
Musiał usłyszeć 
By móc to wszystko
Ku potomności 
Jakoś zapisać 
Zatem i ode mnie 
W tym dniu
26 Lipca
Gdy tyle słońca 
I jest pełnia lata
W Dniu Twojej Patronki 
Św. Anny
Sto Sto Sto 
I Sto po Sto Lat
W Szczęściu
Po same brzegi
 
Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst 

Stanisław Józef Zieliński

20.07.2022

 

 

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Azaliż to Najbardziej Żartobliwa Prawda Azaliż to Najbardziej Prawdziwy Żart

 

Czcigodnej Solenizantce

Alicji Koziełło

Właścicielce Blogów

„Wyzwaniu Każdemu Sprostać”

I

„Sprostać Każdemu Wyzwaniu”

A za Jej pośrednictwem


Wszystkim Alicjom 

W Polsce

I na całym Świecie

Z Tym Samym 

Niezmiennym

Stabilnym  

Prawdziwym

 Życzeniem

Sto, Sto, Sto i Sto po Sto Lat

W Szczęściu po same brzegi

Ze szczyptą równie

Najprawdziwszego Żartu

Niczego jednak w Prawdzie

Nie ujmując Prawdzie

 


 Azaliż to Najbardziej

Zartobliwa Prawda

Azaliż to Najbardziej 

Prawdziwy Żart



Żartobliwa PAzaliż to Najbardziej

Spotkali się kiedyś

Tuż  przed paroma laty

Prawda i Żart

I do dzisiaj

Idzie dyskurs  w zaparte

Czy to spotkanie

Było Naprawdę

Czy Prawda z Żartem


Spotkała się

Żartem

Jest jednak jeden

Bezsporny Fakt

Prawda czy Żart

Spotkanie trwa

I nawet Prawda

Toleruje  Żart

Choć Prawda i Żart

To takie strasznie

Rozległe przestrzenie

I nawet nie do pogodzenia


W najbardziej

Śmiałych  myślach

By Żart Był Prawdziwy

A Prawda Żartobliwa

Warto jednak dociec

Kto na tej konfiguracji


Kto bardziej zyskuje

Kto bardziej wiarygodny

A kto Bezwzględnie

Bezpowrotnie 

Autorytatywnie

Jednak  traci

Prawdziwy Żart

Na wiarygodności

Chyba zyskuje

A Żartobliwa Prawda

Czy jednak

Nie umniejsza to Jej

Jej Racji w Racji

I tak dyskurs

Toczy się w zaparte

Czy Żartobliwa Prawda

Jest jeszcze Pełną Prawdą

Czy już jest jednak

Osobliwym Żartem

Gdyby tak być miało

To jest niewybaczalne

To w prawdziwych żartach

Zatracimy Prawdę

 



Redakcja

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Jozef Zieliński

21.06.2022



 

 

sobota, 4 czerwca 2022

Zapatrzeć się przed siebie

 Wyzwaniu każdemu sprostać

Alicja Koziełło

Blog autorski


Zapatrzeć się przed siebie


Zatopić się

W tej bujnej soczystej zieleni

Po same brzegi

Których nie masz końca

Być pyłkiem z sosny

Oderwaną od dmuchawca

Zwiewną przezroczystą drobinką

Niesioną podmuchem zefirka


Ot tak beztrosko

Coraz dalej i dalej

 Zapatrzeć się przed siebie

Na te grube pnie sosen

Co  najmniej ze stuleciem 

Za sobą

Na porytej korze

Tyle zapisanych wydarzeń

Może zdoła je odczytać

Wiatr może echo

Biegnące wprost przed siebie

Cichym cienistym duktem

Zapatrzeć się przed siebie

I chłonąć chłonąć

To wszystko

Z hojnym kukaniem kukułki


Tym razem nalicza

Co najmniej

Sto Lat

Zapatrzeć się przed siebie

W tym przestworzu

Radośnie rozkołysanych traw


I to co tak czasem przygniata

Raz na zawsze

Zgubić gdzieś za sobą

Z tym bagażem

To tak naprawdę

Tak szczerze i serdecznie

Nie wtopisz się

W Ten Boski Cudowny Świat

A być i być obok

Z głową naginaną

Ku samej ziemi

To przecież skamielina jesteś

Co najmniej dinozaur

Li tylko zawalidroga

Na samym środku drogi

Gdy tu taki korowód

Polonez Taniec Wiosny

Polonez Taniec Życia


Daj odpocząć głowie

A same nogi zrobią wszystko

Aby tak naprawdę bezgranicznie

Natychmiast


Wtopić się

I tak zostać

Na zawsze

Być cząstką tego świata

Piórkiem trawy

Wiecznie zieloną

Igłą sosny

Filigranowym dmuchawcem

Na nic nie dmuchając

I zupełnie beztrosko

Dmuchając na wszystko

Dzięciole popukaj 

I w moją głowę

I wreszcie wydobądź z niej

To całe moje kornisko





Ilustracje i tekst

 Stanisław Józef Zieliński

05.06.2022

niedziela, 22 maja 2022

Tyle wspomnień już za nami

Wyzwaniu każdemu sprostać

Blog autorski

Tyle wspomnień już za nami

I tych dobrych

I tych lepszych


I czas dalej sobie biegnie

Sama sobie nie dowierzasz

Jakie to już koleiny

Przez Jasień i Jelitkowo

Jakie wydeptanie ścieżki

 Jakże mocno zakręcone

Niespodzianki urokliwe 

 

Sama sobie nie dowierzasz


Niemożliwe jest możliwe

A i takie bardzo Twoje

I choć zawsze takie same

To za każdym razem inne

 

Czy  pamiętasz już co kiedy

Gdy  to wszystko

Jedna pamięć

Łączy w jedno wszystkie lata


Wszystkie lata

Twoje lata

Są już prawie

Takie same

 

I kalendarz zadumany

Sam już nie wie

Co tu rzec



Jak tu lata te móc liczyć

Gdy tu wszystko

Tak stopione 

Wszystko w jedno że

To wszystko

To jeden słoneczny   dzień

 

I przekory  i niesnaski

Nawet żadna chwila smutna

Wszystkie wszystkie 

Gdzieś zniknęły

I  wygasły

Zapomniany pusty wulkan

 

I dokoła znowu wiosna

Wiosna nowa i ta sama

I płynie pod Twoje okna

Kolejna wiosenna fala

 


I nasz  Bałtyk nieco młodszy

Gdy popatrzy 

Na to wszystko

I to wszystko co daleko

Wszystko jest tak

Bardzo drogie

Wszystko jest tak

Bardzo blisko

Niemożliwe jest możliwe
I jest bliżej niż pod ręką
Tylko by jeszcze ten pilot
Zawsze mógł podać ten obraz
Tak od siebie naturalnie
I by się nie zatrzymywał
Nawet kiedy tuż nad blokiem
Przelot samolotu słychać

 Ilustracje

Archiwum Internetowe 

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

22.05.2022

 

 

 

W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny

  W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny I towarzyski A i uprzejmy I dużo mówi Nawet ...