I po Twoje skrzypce
Pani Aniu Gładysz - Niemcow
Dyskretnie skrada się
Janko Muzykant
Już tyle tyle zaryzykował

Żeby je
chociaż dotknąć
By poznać dźwięk
struny
I móc odkryć tę tajemnicę
Dokąd te struny biegną
I by móc poznać
Ten ogromny
świat dźwięku
Zwany muzyką który wiesz
Jak otworzyć
Swoim smyczkiem
Wiolinowym kluczem
W drodze do
skrzypiec
Doznał tego
zapomnienia
Jakiego
zapomnienia
Doznał ongiś Ikar
Nie bacząc
na słowa
Przestrogi
Swojego Ojca Dedala
Topiąc swoje skrzydła
W rozpalonym słońcu
A któż pamięta
O tym pamiętaniu
O tej
ostrożności gdy
Gdy w pełni
pragnienia
Które tak trudno nasycić
A jednak w Twojej Szkole
Janko Muzykant
Spełniało się każde
To nienasycone pragnienie
Każde sięgając pułapu mistrza
I w fantazji swejWzbijało się wprost
W samo słońce
Doznając tej
mocy tworzenia
Tak
natychmiast
Tak nagle
Doznając tej
Cudownej radości
I tej
cudownej energii
I w szale tym
W tym twórczym szale
Nawet
spod stóp
Ustępowała ziemia
Ile
skrzypiec na świecie
Tęskni do
swoich dłoni
Dłoni
jedynych
W ten czas
Gdy tylko
wystarczy
Pomyśleć o
dotyku struny
A dźwięk
wydobywa się sam
Mimo woli
Natychmiast
Poruszając
widownię
Aż po krańce
sali
Poruszając
do łez
Skrzypaczko Aniu
Azaliż to
pamiętasz
I jest to strata
Nie do odrobienia
Gdy Skrzypce
Twoje
Razem z Tobą
Także muszą iść na emeryturę
A jednak
wystarczy tylko
Gdy na nie
spojrzysz
A już trwa
koncert
I aplauz
aplauz
Po same
krańce sali
I nie kończące
się owacje
Obowiązkowo
tylko na stojąco bo
Bo jakżeby inaczej
Inaczej by nawet
Nie wypadało
Bo inaczej nie byłoby to to
Co powinnaś była otrzymać
Wiadomo
świat wspomnień
Skrzypaczka
Ania Gładysz Niemcow
Wulkan radości
Wulkan euforii
I wulkan piękna
Bezwzględnego Piękna
Ileż tego
było
By ten świat przywołać
Wystarczy poruszyć strunę
A kiedy
księżyc
Usiądzie na
Twoim balkonie
Cichuteńko
skrada się
I po Twoje
skrzypce
Ów cudowny
lunatyk
Janko
Muzykant
I myśli
tylko o jednym
Aby na nie chociaż popatrzeć
Tak zupełnie z bliska
Aby chociaż je
Jak najbardziej
Delikatnie dotknąć
A może nawet i potrzymać
Bo kogo
oczaruje
Ów czar
skrzypaczki czy skrzypka
Zupełnie nie
liczy się
Cena ryzyka
Gdzieś jest
ta głęboka tajemnica
Tajemnica
pasji
Tajemnica
misji
Tajemnica
tworzenia
I taki nagły głód tego wszystkiego
W tym
stopniu najwyższym by
Najbardziej
subtelnym
Poruszeniem
struny
Tej
delikatnej wiotkiej struny
Móc ten
ogromny
Cały świat
zachwycić
I jakże skutecznie
kruszyć
W tym
świecie to wszystko
Co jest w tym świecie
Z kamienia
Co jest z
betonu
A gdy tak dużo w tym świecie
I kamienia
I betonu jest
To w tym świecie
Tak mało jest człowieka
To straszny błąd
Wysyłać na
emeryturę
Skrzypaczkę
czy skrzypka bo przecież
Nikt lepiej
za Was
Czcigodni Wirtuozi
Wirtuozi Pierwszej Wody
Tego nie
uczyni
I dokąd pójdzie
Po promieniach
księżyca
Janko Muzykant
Choćby i
tego wieczoru
By te wypatrzone skrzypce Chociaż
dyskretnie
Ciszej niż cicho
dotknąć
Ale także i dotknąć
I tajemnicy twórcy
Gdyby nie ta Twoja Szkoła





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz