czwartek, 22 października 2020

Pędzić dokąd wiatr poniesie

Wyzwaniu każdemu sprostać

Blog Autorski

Alicja Koziełło


Pędzić

Dokąd wiatr poniesie

Po skraj Ziemi

I po Nieba skraj

Ile tylko

Wytrzyma serce

Ów Twój cudownie

Bijący

Świat




W Stadninie Koni

Woźnica

To każdy rumak

Zachwyca

I bywa czasem iż

I Ciebie zechce

Ponieść daleko 

Daleko

Wierzchem

Aż ziemia

Ustąpi spod kopyt

W uszach poczujesz

Powietrze

I zawołasz zawołasz

Z zachwytu

Oj Woźnico

Woźnico

Woźnico

Niechże Twój rumak

Z Twojej Stadniny


Niesie Mnie 

Jeszcze

I jeszcze

I jeszcze


Ilustracje 

Stadnina Koni

Wojciech Woźnica

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

23.10.2020 r.


piątek, 19 czerwca 2020

Warto mieć Ciut większe meble Większe ciut NIż jest mieszkanie

Wyzwaniu każdemu sprostać
Blog autorski
Alicja Koziełło

Warto mieć
Ciut większe meble
Większe ciut
Niż jest mieszkanie
Tercetowi 
w Serdecznej dedykacji

Powstał Tercet
Na Morenie
Tak zwyczajnie
Prosto
Z drogi
Co wyczyta
Karol w piśmie
Co skinieniem głowy
Potwierdzi Ania
Łukasz w lot
To wszystko złoży

I tak też było z tą szafą
Bo zadanie
Strasznie trudne
Jeden śmiałek
Wprawdzie
Wtargał ją na górę
Ale co z nią dalej zrobić
Dopasować co do czego
To zadanie
Wprost kosmiczne
Jednak Łukasz
Jednak Karol
A i Ania
Razem z nimi
Aby złożyć
Całą szafę
Szafę dużą
Trzy na cztery
Nuże łączyć
Swe wysiłki
Najpierw wszystko
Po kolei
Rozpoznając co do czego
Jakie w paczkach elementy
Śrubki kołki i nakrętki
Rozstawiając
By świat szafy
Był na wyciągnięcie ręki
I by nic nie brakowało

Potem to dopasowanie
Tył do tyłu
Przód do przodu
Aby wszystko
W szafie grało
Kiedy wreszcie
Szafa stanie
Szafa duża
Trzy na cztery
Chyba w ciut
Mniejszym pokoju
Ale jak to wszystko zmieścić
Może Łukasz
A i Karol
Nic by o tym
Nie wiedzeli
Lecz na szczęście
Mieli Anię
A tu Ania
To wiadomo
Czego nie wie
Zdolna bestia
Zaraz wnet wszystko wyśledzi

I na sufit popatrzyła
I na okno drzwi i ściany
I do ręki piwo wzięła
Aby umysł
Nieco całym dniem zmęczny
By był świeży
By był mocny
By był jasny
I w działaniu
Dynamiczny
I aż całkiem niemożliwy
I ruszyło wszystko
Z marszu
Tak natychmiast
I tak nagle
Że aż problem
Trudny ciężki
Nawet nie wiadomo kiedy
Był problemem
Już niebyłym
No i szafa
Trzy na cztery
W pokoiku
Kapkę mniejszym
Stoi jakby zawsze stała
I pokoik jest ustawny
A że szafa
Ładna duża
Wszystko w sobie
Wnet pomieści
Przez to i pokoik mały
Przez tę szafę
Przez tę szafę
Trzy na cztery
Jakże przez to
Znacznie większy

Warto mieć
Ciut większe meble
Większe ciut
Niż jest mieszkanie
I mieć dobrze
Taki Tercet
I Łukasza
I Karola
A i Anię
Wtedy gdy choć
Cokolwiek nie pasuje
Wszystko jest dopasowane

Ilustracje 
Archiwum Internetowe
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
20.06.2020 r.











sobota, 13 czerwca 2020

A drzewa dalej rosną Z każdym dniem

Wyzwaniu 
Każdemu 
Sprostać
Alicja Koziełło
Blog Autorski


A drzewa 
Dalej rosną
Z każdym dniem

Dokąd wiedzie 
Ta droga
Tak pięknie wysadzona
Wysokimi drzewami
Gdy je ktos sadził
Były jeszcze małe
Wymagały otulenia
I wymagały opieki
Wymagały ochronienia
Od silnego wiatru
Może dziś
Są takie duże dlatego że
Własnie ta właściwą
Drogą poszły
I szły cierpliwie
Dzień w dzień
Od zimy do zimy
Od wiosny do wiosny
Aż do swojej pełni lata
Wszystkie tak pięknie doszły
I koronami sięgają
Po same niebo
I chyba nawet
Nigdy nie spodziewały się
Iż kiedyś będą takie duże
By dojrzeć czubka korony
I Ty także aż głowę
Zadzierasz
A drzewa

Choć już są tak wysokie
Dalej rosną
Rosną z każdym dniem
I końca nie widać
I tylko co roku
Zmieniają liście
Zawsze jednak
Drzewa te są
Te same drzewa
Coraz pewniej
Na straży ziemi
Na straży nieba
I jakże dumne że

W tej misji
Na chwałę Panu
Przez Pana zasiane
Przez Pana stworzone
I każdemu 
W dzień Upału
Hojnie swojego cienia Użyczą
Żebyś i Ty Piechurze
Mógł tą drogą
Szczęśliwie iść
Dzień w dzień 
Także do swojego celu

Ilustracje
Archiwum Internetowe
Bogdan Czuriło 
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
12.06.2020

I odtąd Alicjo będziesz Jakże często mówiła To było jeszcze wtedy...Gdy Zbyszek jeszcze żył


I odtąd Alicjo będziesz

Jakże często mówiła

To było wtedy

Gdy Zbyszek jeszcze żył


A do tej Urny

Tak trudno podejść

Bo nagle tyle

Sprzeciwu w sercu

A tu już jednak

Wszystko gotowe

I wszystko jest już

Na swoim miejscu


I nawet nagle

Zatrzymał się dzień

I nagle bezwględnie

Zatrzymał się czas

I nagle słońce

Stanęło w miejscu

I nogi miękkie

I z oczu spływa

Kolejna łza


Jakże ciężkie i smutne

To Pożegnanie

Ostateczne

Jakże nagle

Zatrzymuje się

To wszystko

Co przez tyle tyle lat

Było takie zwyczajne

Takie normalne

Takie powszednie


I zawsze potrafiłaś

Temu wszystkiemu

Zaradzić

Sprostać

A tu tym razem

Możesz tak niewiele

Po prostu

Przeżywasz

Całym swoim bólem

I całym swoim cierpieniem

I tym wszystkim że

Po prostu jesteś


I nikt z obecnych

Nic pomóc nie może

Poza tym że

Każdy razem z Tobą

Podziela Twój ból

Ten ból

Współczuje Tobie

W każdej iskierce

A tak naprawdę

To jesteś z tym wszystkim

Jakże bardzo sama

I tak naprawdę

To całymi latami

Twoje wszystkie rany

Będzie leczył czas

Długo długo długo

Aż do skutku

I jednocześnie zawsze

Otworzy te wszystkie rany

Każde wspomnienie


I odtąd będziesz

Mówiła jakże często

To było jeszcze wtedy

Gdy jeszcze Mój Zbyszek żył

I będziesz odtąd

Mówiła jakże często

To było chyba jeszcze wtedy

Gdy już Zbyszka

Nie było



I tylko przez Cmentarz Łostowice

Ta droga szeroka

I to miejsce

Miejsce Kres

W tym niewysokim murze

To lokum niewielkie

I na tyle wielkie że

Zupełnie luźno

Mieści się

Urna

Okrągła

Kamienna

Szczelnie zamknięta

A i masywna

Jak na tę garść prochu


Z którego Zbyszku

Powstałeś

I którym

Jesteś


To tyle dla nas

Dla nas tu

Na Ziemi

I jeszcze ta klepsydra

Marmurkowa

Na zewnątrz

Wyraźnie widoczna

To tyle dla nas

Albowiem dla Nieba

Już Zmartwychwstałeś

I już raduje się

Cały Niebiański Świat

Zatem niech Miłosierny Bóg

Błogosławi Tobie

Po wiek wieków

W Niebie

Tego życzy Tobie

Twój Cały Rodzinny Krąg

Jakże serdecznie

Wspierający Twoją Alicję

I cała Twoja Parafia

Pod wezwaniem

Bożego Ciała

Gdzie Kapłan

Umacniał Ciebie

Słowem Bożym

Na tą ostatnią drogę

Drogę na wieki

I po wieków wiek

Drogę ostateczną

Drogę wieczny sen

I drogę

Życie Wieczne

Amen


Stanisław Józef Zieliński

26.05.2020 r.



czwartek, 21 maja 2020

Wszystko już przygotowane Zbigniewie Zbigniewie Przeto wstań

Wyzwaniu
Każdemu 
Sprostać
Alicja Koziełło
Blog autorski

Wszystko już przygotowane
Zbigniewie
Zbigniewie
Przeto wstań

21 maja w godzinach południowych
A. D. 2020 na Wieczną Wachtę
po wieloletniej ciężkiej chorobie  
Odszedł do Pana 
Zbyszek Koziełło
Mąż Alicji
Człowiek niezwykle życzliwy i wrażliwy 
Na wszystko co piękne, dobre, szlachetne...
I takim zatrzymuję Ciebie Zbyszku 
W serdecznej pamięci.

Tobie Alicjo 
i całej Rodzinie  oraz Przyjaciołom bliższym i nieco dalszym, choć równie bliskim 
przesyłam Wyrazy Współczucia



A jednak Chory
Nie jest chorym
Do końca
I kres choroby
Zbiega się

Z kresem żywota
Przychodzi bowiem 
Anioł Śmierci
I woła już na schodach
Łazarzu Zbyszku wstań
Czeka Ciebie
Audiencja u samego Boga
Od dziś to jest
Od dnia 21 maja
Anno Domini 2020
W czas trwającego
Stulecia urodzin
Papieża Polaka
Świętego Ojca Św.
Jana Pawła II
I Ty Zbyszku
Przekraczasz bramy Czasu
Od tego momentu wchodząc
W czas wieczny
W czas wieczysty
I już niebawem
Będzie to spotkanie
Z tymi wszystkimi
Którzy już tutaj są
I z ogromnym utęsknieniem
Czekają na Ciebie
Ale jeszcze zatrzymujesz się
Mimo woli
Mimochodem
Wzrokiem ogarniasz

Swój pokój
Swoje mieszkanie
Uśmiechem serdecznym
Jeszcze jakże ziemskim
I już jakże nieziemskim
Żegnasz swoją Alicję
Która przez ostatnie lata całe
Twój jakże osobisty Anioł
I Pielęgniarka

I Położna
I Pani Doktor
I Ordynator
Ale i troskliwa Żona
Tak zatroskana o Ciebie 
Jak Twoja Niezawodna
I Troskliwa Matka
I mówiła  sobie Alicja 
Tyle razy 
Tylko nie Szpital
Tylko nie Hospicjum
Tylko nie  Dom Pomocy Społecznej
Bo Mój Zbyszek
Przecież ma swój dom
I ma w swoim domu
Najlepszą bo swoją
Domową opiekę
I Twój Osobisty Anioł
Był na Twoje
Każde zawołanie

I był także wtedy
Gdy już wołać nie mogłeś
Gdy już chodzić
Nie mogłeś
Gdy już nawet
Nie wiedziałeś
Co dzieje się z Tobą

Alicja Twój 
Osobisty Anioł
Wtedy po prostu
Myślała za Ciebie
I za Ciebie
Pamiętała o wszystkim


Podziękowanie
Ów Uśmiech Serdeczny
Z Ostatniej Chwili
Swojego Żywota
Gdy już opuszczałeś Ziemię
I gdy byłeś już w Niebie
A wszyscy Twoi Najbliżsi
Którzy już tam są
Już jakże bardzo
Już jakże bardzo
Czekali na Ciebie
Jeszcze rzuciłeś okiem
Na swój Jasień
Gdzie jeszcze
Choć to przed dwoma laty
Były z Alicją
Ostatnie spacery
I jeszcze spojrzałeś
Na swoją Morenę
Na swoją świątynię
Pod wezwaniem Bożego Ciała
Do której jeszcze
Gdy jeszcze byłeś  
W pełni sił
Przychodziłeś  jakże chętnie
I spojrzałeś prosto
Za okno
Na swoją 
Przychodnię
Wspominając swoją 
Panią Doktor 
Edytę Artemiuk
Skąd przez tyle lat
Przychodziła tak skuteczna odsiecz
Przeciwko chorobie
I słowa Otuchy
I słowa Nadziei
I słowa Wiary
Że i tym razem
Wszystko będzie dobrze
Tylko baterię tabletek
Trzeba jednak wziąć
Co jednak zawsze 
Czyniłeś niechętnie

Tym razem
W tym dniu 
21 maja niemal
W samo południe 
Gdzieś ponad Wysokimi blokami
Czekało już tylko
 To Czyste
Błękitne Niebo
Na którym 
W Głębokim Błękicie
Można jeszcze dojrzeć
Twoje ślady
I w Ogromnej 
Ciszy Dnia
Jeszcze można  usłyszeć
Twoje ciche kroki
Przez Twoje wszystkie
Prawie 90 lat
I te słowa Twojej Alicji
Która jeszcze szukała 
Na Twojej Dłoni
Coraz bardziej zimnej
Pulsu Życia 
I jednak te słowa 
Twojej Alicji
A jednak
A jednak
A jednak
Mój Zbyszek
Tym razem naprawdę
Odszedł 

Do tej okrągłej 
Daty Mety
Zabrakło już tak niewiele
Ale już oto
Czekają na Ciebie

Nowiuteńkie niebiańskie szaty
I czeka to niebiańskie podium
Za tyle Twoich ukończonych biegów
Bo przecież w Twój Żywot
Tak wpisany był sport
I teraz oto mówi do Ciebie
Sam Pan
Zbigniewie Zbigniewie
Mówię do Ciebie
Wstań
Biegu Żywota
Dokończyłeś
Każdy dzień zaliczając
Jako bardzo udany start
I oto dzisiaj
Prawie za pięć dwunasta
21 maja Anno Domini 2020
Jesteś na tej swojej
Ostatniej ziemskiej mecie
Której początek
Na Ziemi
Ale koniec
Już w Niebie
Przeto wstań
Czeka już 
Na Ciebie
Twoje podium zasłużone
Zbigniewie Zbigniewie
Przeto wstań
Albowiem wszystko
Już przygotowane
Wdzięcznie
Z radością
Całym sercem że 
Li tylko
Dopowiem
Amen

Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
22.05.2020



W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny

  W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny I towarzyski A i uprzejmy I dużo mówi Nawet ...