czwartek, 6 października 2022

Patrzysz i patrzysz I do końca uwierzyć trudno

Wyzwaniu każdemu sprostać

Blog Autorski

Alicja Koziełło 

Patrzysz  i patrzysz


I do końca

Uwierzyć trudno


Choć to już

I tak bardzo oczywiste

I wiatr chłodniej


Wprost z północy dmucha

Choć słońce jeszcze

Tak mocno świeci

Aż lśnią niestety

Już coraz bardziej

Pożółkłe liście

 I sama stwierdzasz

Mimo że słońce

Świeci tak mocno

To jednak

Jakże już inaczej

Jeszcze Twój Cień

Już nieco

Minionego lata

Dyskretnie podąża

Za Tobą


Niosąc w kieszeni

Naprędce zerwany

Jakiś owoc

Patrzysz na to słońce

Zadumana mocno

Bo chcąc czy nie  chcąc


Już cała Jesień

Idzie całą drogą

I tak jakoś

I nostalgicznie

I smutno

I pusto

Jeszcze nad głową

Ostatni klucz żurawi

To przecież ich słowo

Żegnajcie

Żegnajcie

Powrócimy z wiosną




I na Jasieniu

Jakby tego wszystkiego

Nie dostrzegając

W coraz chłodniejszej wodzie

Zupełnie letniej kąpieli

Zażywając


Zapatrzeni w siebie

Łabędzica i łabędź

I ostatnie kaczki

Lecz i one 

Zapewne niebawem


Stąd odlecą

Równając do swojego 

Rodzinnego klanu

I zostanie tylko woda

Zapatrzona w niebo

Coraz częściej

I pochmurne

I deszczowe

Mówisz na jesień

To nic tylko parasol

Najlepszy lek 

Na wszystko

Bo póki co

Innego przecież nie ma


A  same pióra

Same pióra

Na głowie

Nie wystarczą

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Jozef Zieliński

03.10.2022

 

wtorek, 2 sierpnia 2022

Ta Morena to świat czarów

 

Wyzwaniu
Każdemu 
Sprostać
Stanisław Józef Zieliński
Blog Autorski



Ta Morena 

To istna 

Kraina Czarów 

I tak jest 

Każdego dnia

A to wszystko

Tylko przez to

Bo Alicję swoją ma

 

Chociaż słońce 

Takie samo

I codziennie 

Ten sam bieg

Drogi proste

Nieraz kręte

Lecz na szczęście

Są barierki

Których w porę  

Chwycisz  się


I mieszkanie 
W dużym bloku

Ów blok prawie

Jedna wieś

I jest w bloku

Kilka klatek

Ludzie tu 

Przez lata całe

Mimo to nie znają się

 

Mówią sobie na ulicy

Pani chyba 

To mój blok

Chyba Pani 
Dobrze myśli

Choć tu człowiek 

Taki obcy

Jednak każdy 

Człowiek swój


I jest kościół 

Na Morenie

Z każdego kątka 

I zewsząd 

Jak nigdy nic

Wszędzie widzisz 

Ponad wszystko

Święty Chrystusowy Krzyż



Święta Arka 

Święta Barka

Opoka na każdy dzień

Kiedy kto 

Spojrzy w tę stronę

Wiarą wnet 

Pokrzepi się



Ta Morena 

To świat cudów

Bloki deski

Pasmo dróg

I choć razem


Wszyscy jadą

Każdy jednak

Ma cel swój

 


Nikt się jeszcze 

Nie pomylił

Co i gdzie 

Kto kupić ma

Kiedy kogo 
Ważne sprawy

A i kiedy 

Która sprawa

Ma ten swój 

Żelazny czas

 Ta Morena

To świat cudów


Często szumi 

O tym wiatr

Który czasem

Pędzi chmury

A czasem 

W zenicie trwa

 

I Alicja patrzy w okno

Gdzie jest tej 

Dzielnicy czar

I zdumiona jest tym wielce

Tu już bowiem

Tyle lat

A pomimo tego zawsze

Nic tylko ta 

Osiemnastoletnia Wiosna

I to wcale 

Nie jest żart



 

Z tą Moreną 

Razem rosła

I rósł Zbyszek

Najwspanialszy

W świecie mąż

I łączyła ich 

Przez lata

Zawsze tak ci 

Niezawodna  

I najszczersza

W świecie dłoń


I Morena także rosła

Był tu kiedyś

Pola szmat

Były łąki 

Były sady

I pędził wóz drabiniasty

Zaprzężony w konie dwa




Mućki pasły się tu dniami

A kto  w zgodzie 

Z nimi żył

To wprost z wiadra  

Wprost od Mućki

Całym wiadrem 

 Ciepluteńkie mleko pił



Dzisiaj stoi 

Blok przy bloku

 Dziś blok deska

Kto by kiedyś 

To przewidział

Cudów cud 


Ta Morena

I czarów czar

 Ta Morena

To świat czarów

I to wcale 

Nie jest żart

Nikt nie zakpił

Nikt nie zadrwił

W tej dzielnicy

Kipi Życie

W tej dzielnicy 

Kipi  zawsze

Ten Trójmiejski 

Wielki Świat



 I tak bloków 
Coraz więcej

I gdzieniegdzie  

Nawet  skwer

I jest jakieś 

Drzewko nawet

Przy nim ławka

Nawet jakiś 
Rękaw lasu

Na okrasę

Ostał się

I kolejne rosną dzieci

Rośnie Jaś 

I rośnie Staś

I już mają 

Swoje ścieżki

I już jakże ułożony

Mają swój porządek dnia


I już prawie 

Wszystko wiedzą

Nikt nic z prawdy

Nie uroni

Mleko piją 

Nie od krowy

Ale prosto od Biedronki




Krowa ryczy na te wieści

Bo przecież od tylu lat

I tak było zawsze w Polsce

Nie kto inny

A właśnie 

Nasza Mućka

Na najlepsze w Polsce mleko

Najmocniejszy   patent ma


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst 

Stanisław Józef Zieliński

02.08.2022





 

 

 

 

wtorek, 26 lipca 2022

Gdy nad plażą Dzień dogasa

Wyzwaniu każdemu sprostać

Blog autorski

Alicja Koziełło


Gdy nad plażą dzień dogasa


Rozgrzany piasek

Muskają coraz

Bardziej ciche fale

W pobliskich lokalach

Przybywa świateł

Na niebie co rusz

Widać nową gwiazdę

Gwiazda via Gdynia

Gwiazda via Gdańsk

Gwiazda via Sopot

I niebo przez to


Jest coraz większe

I jest na niebie

Coraz większy ruch

Byłyby bardzo razem

Gdyby nie te orbity

I gdyby nie te

Miliardy świetlnych lat

W lustrzanym odbiciu

Całej Zatoki

Ktoś bardzo uważnie


Zapisuje ten cały

Ogromny świat

I nawet na plaży

Ziarenka piasku

Są bardzo

Dokładnie policzone

I każde słowo

Przemilczenie i szept

A przecież Ty

Nie ziarenko piasku


Nie piórko mewy

Nie puszek łabędzia

I Twój ślad na plaży

Także dostrzeżony

I to od razu

Natychmiast

Z miejsca

I tam gdzie woda

Styka się z niebem

Gdzie chmury utworzyły

Jakieś pasmo gór

Aż trudno uwierzyć że

To wszystko


Jednak nie  jest rzeczywiste

A tylko nad wodami Zatoki

Zawieszony obraz

Trudno odczytać

Kto pod nim podpisany

Odbicia świateł w wodzie

Zbyt skąpe

Coraz bardziej mętne


Od podmuchu wiatru

Coraz bardziej chybotliwe

I całą tajemnicę skrywa

Coraz bardziej

Gęstniejący mrok

Jednak w tym mroku

Coraz większa Twoja postać


Na tle tych

W mroku ginących  chmur

Wszystko byłoby jasne

Gdyby choć promyk słońca

Lecz zanim promyk słońca

To trzeba jednak

Przepłynąć całą noc

Bez względu na to jak

Na jawie czy we śnie

I tylko tędy

Do nowego dnia

Innej drogi 

Nie ma

 

Gdy nad plażą

Dzień  dogasa

Czasem nawet i ciszę

Zabiera nagle wiatr

A fale leniwe

Nagle jeżą się

Są coraz bardziej groźne 

Zbroją się na  sztorm

Na swoją nocną bitwę

I z każdą chwilą

Jest ich coraz więcej

To dobre pytanie

Kiedy śpi morze

Czyżby i tym razem 

Pójdzie spać

Dopiero wtedy gdy

Zacznie się  dzień

Na plażę znowu

Przyjdą plażowicze

I będą się dziwić

Jaka cisza

Jaki spokój

Słychać nawet szept

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

26.07.2022

 

 

 

 

W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny

  W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny I towarzyski A i uprzejmy I dużo mówi Nawet ...