poniedziałek, 6 grudnia 2021

Jest taki świat Gdzie nawet wszystkie drogi Są moje

Wyzwaniu każdemu sprostać 
Alicja Koziełło
Blog Autorski


Jest taki świat

Gdzie nawet wszystkie drogi

Są moje


Wiodą na Jasień

Do Centrum Gdańska

I na Morenę

Do Gdańska Wrzeszcza

Do Gdańska Oliwy

Do Gdańska Siedlce

Do Pruszcza Gdańskiego

Do Tczewa

 I jeszcze dalej

Jest taki świat

Gdzie nawet wszystkie  drogi

Są moje

I jadą nimi

W dzień i od święta

Jadą codziennie

Nieraz mocno spięte

Nieraz mimo woli

Moje terminy wszystkie

I nieraz jakże

Bardzo pilne sprawy

 


Śnieżek mi prószy

Za oknem tramwaju

Czasem wiatr mocniej

Dmuchnie mi w szybę

A ja wiem jedno

Jest taki świat

Gdzie wszystkie drogi

To są moje drogi wszystkie

 

Jest jednak jeden


Sekret w tym wszystkim

Jak to się stało

Do dzisiaj nie wiem

W tym moim świecie

Moje drogi wszystkie

Mój Dobry Boże

Co dzień gonią do Ciebie

 


Pełne tęsknoty

Pełne radości

Ale i zawsze

Pełne nadziei

Bo w Twoim świecie

Mój Dobry Boże

Dokładniej niż 

W szwajcarskim zegarku


Wszystko po sobie

Następuje po kolei

W tym samym  ładzie

W tej samej harmonii

Niczego nie wyprzedzisz

Próżno iść na szagę

Poza swoim czasem

Niczego więcej 

Nie uchwycisz


Niczego więcej nie dogonisz

Niczego więcej 

Ponad to co możesz

Nigdy przenigdy

Więcej nie złapiesz

Nie osiągniesz

 

I na tych drogach


Też stoją znaki

Zawsze te same


Zawsze w tym samym miejscu

Szczęśliwy Człowiek który

Ten Ogromny Świat Boga

Potrafi jednak

Mieć w swoim sercu

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanislaw Jozef Zielińksi

6.12.2021

 

 

 

 

niedziela, 14 listopada 2021

Idę do Ciebie całą jesienią

 Wyzwaniu każdemu sprostać

Alicja Koziełło

Blog Autorski

Idę do Ciebie całą jesienią



Przez zadumany park

Przez Mój Park

Mój Świat Doczesny

W swojej zadumie


Nad tym gdzie dzisiaj

Podziało się słońce

Pogrążony w jakiejś

Mglistej rozterce

 

Aleje biegną 

Każda w swoją stronę

Gdzieś aż po krańce



Ginące w półmroku

Gdyby świeciło

Lipcowe słońce

Wszystko wyraźnie  byłoby

Widać wokół

 


Lecz inna pora

Zegar inaczej odmierza

I przestawiły się nawet

Granice brzasku świtu

Granice południa

Granice wieczoru

Granice dnia i nocy

I musisz zrobić

I swój remanent



Bo tylko 

W tym nowym porządku

Dojrzałego Listopada

W swoim czasie możesz

Widzieć swoje drogi

 

Idę do Ciebie

Całą jesienią

Przez Mój Park

Mój Świat Doczesny

Jeszcze nie do końca

Na ów nowy porządek przestawiony


I jeszcze w jesiennym półmroku

Szukam lipcowego słońca

Bo jakże to

Było i nie ma

I gdzieś w jesiennym

Listopadowym półmroku

Gubią się moje wszystkie

Wyraziste drogi


 

Idę do Ciebie

Całą jesienią

Świadom że jednak

Moje wszystkie drogi

Całego lata

Jednak ku Tobie

Choć w półmroku biegną

Aż je ozłoci

Księżycowa ogromna poświata

Duma Wieczoru

I Duma Całej Nocy

 









Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanislaw Józef Zieliński

14.11.2021 r.

 

niedziela, 24 października 2021

Na każdym drzewie Dziesiątki malarzy

Wyzwanu każdemu sprostać

Blog autorski

Alicja Koziełło



Na każdym drzewie

Dziesiątki malarzy

A każdy trzymał


Paletę barw

Witki wierzb sięgały

Samego lustra wody

A lustro wody

Lekko chłodził  wiatr

 

Jakże dużo działo się

W tym atelier

Każdy gest

Każdy ruch

Jakże ostrożnie

W tło wpisywany

Spojrzenie mimika ruch

Dyskretny dotyk

I stan umysłu

Lekko poruszony


 

Słońce schodziło do parku

Po schodach

W głębi do skoku

Prężył się mostek

W poprzek trawników

W poprzek ruczaju

Tyle przejść nagle

Prosto do drogi


 Graby dosłownie 

Płonęły złotem

Srebrne konary

Mocne ogromne

Spinały wieki

Spinały czasy

I lata dobre

I lata trudne

 

Niedzielni Goście

Wysyp ogromny

Po łyk powietrza

Po promyk słońca

Po wachlarz liści

Obowiązkowo

Z dostojnego graba

Bo nie dowierzasz

Ma samo złoto

Najwyższa próba

I wykapany bursztyn


 

I nagle wszędzie

Tyle niedzieli

I nagle tyle

Odświętnej gali

Gdyby to wszystko

Móc jednak zatrzymać

Szczęśliwy zapis

Szczęśliwej chwili

 

Dobrze tak wyrwać się

Niepodziewanie

Posłuchać dobrej

Przyjacielskiej rady

I z miejsca wkręcić się

W ten cichy jesienny taniec

I kręcić się kręcić się


Aż miejsca ustąpią

Zadumane nad tym wszystkim

Poczciwe stare

Obsypane złotem

Jakże dostojne

Jesienne graby


 

A ja Tobie jednak

Powiem na to wszystko

Spokojny spokój

W tych niepokojach

Idą jesienie

Jedna za drugą

Na szczęście i w tym roku

Także i ta jesień

Też nie jest Twoja

I nie jest Moja

Nie spieszmy się przeto

By szybko na nią czekać

 

Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

24.10.21


  

 

wtorek, 12 października 2021

Drzewa nachyliły się ku sobie

Wyzwaniu każdemu sprostać

Alicja Koziełło

Blog autorski


Drzewa nachyliły  się

Ku sobie

Duktem przez las

Przechodził się mrok

Gdzieś wysoko w koronach

Układało się światło

Cichym delikatnym wietrzykiem

Kołysane do snu

 


I niejedno drzewo

Także już chciałoby się położyć

Jednakże drzewa zasypiają stojąc

I tak co noc

Przez całą noc

I kiedy trzeba to szumią

I kiedy trzeba to milczą

I szumiąc i milcząc

Na stojąco śpią

Zapewne niejedno drzewo marzy

O porządnym łożu

By nagle móc wyciągnąć


Wszystkie swoje konary

Wszystkie swoje korzenie

Jednak konary


Muszą codziennie

I co noc

Piąć się pod niebo

A korzenie

Muszą sięgać do swoich korzeni

Z pokolenie na pokolenie

W głąb

 

Co za gorliwa misja

Co za gorliwa modlitwa

I tak dzień w dzień




I tak noc w noc

A u Ciebie

Zawsze tyle kaprysów żeby

Pójść do łóżka

A w łóżku ile kaprysów

By spokojnie spać 

Bo jeszcze  zawsze

Na głowie 

Tyle spraw

 

Aż zniecierpliwiony sen

Sam wreszcie przychodzi

Zamyka Tobie oczy

I tak dłoń 

Na Twoich oczach

Trzyma do samego świtu

A nieraz i dłużej 

Nieco dalej poza świt

Gdy wszyscy mówią że 

To już rano

I już zaczyna się dzień

 



Stanisław Józef Zieliński

12.10.2021 r.

 

  

sobota, 9 października 2021

Musisz wyrwać się z domu

 

Musisz wyrwać się z domu


Póki słońce przygrzewa

I tak nagle  natychmiast

Wtopić się w ten świat słońca

 

I choć lato odchodzi


Tak stanowczo

I tak zdecydowanie

To choć jeszcze je widzieć

Jeszcze na nie popatrzeć

 

I tą wiązką promieni

Tych promieni ze słońca

Cieszyć się całym światem

Aż do swej czerwoności

Aż do pełni gorąca


 

Bo promienie


Chociaż tak niepozorne

Lecz i bardzo dyskretne

Delikatne i mocne

 

Lubią muskać kojąco

I dotykać dotykać

I gdzie tylko możliwe

Wnikać i aż zanikać

 

I malarzy przybywa

Siedzą na każdym drzewie

Każdy tworzy  malunki

Ofiarnie tworzy

Tworzy całym sercem

 

I z dnia na dzień inaczej


I barw całe palety

Jednak lato odchodzi

I powróci znów kiedyś

 

Musisz wyrwać się z domu

Póki słońce przygrzewa

I tak nagle natychmiast

Wtopić się w ten świat słońca

 

By zostało na jesień

Na zimowe miesiące

Bowiem w swoim mieszkaniu

Dobrze mieć

Swoje Słońce


 













Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

10.10.2021

 

 

 

 

W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny

  W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny I towarzyski A i uprzejmy I dużo mówi Nawet ...