Wyzwaniu każdemu sprostać
Alicja KoziełłoBlog autorski
Drzewa nachyliły się
Ku
sobie
Duktem przez
las
Przechodził
się mrok
Gdzieś
wysoko w koronach
Układało się
światło
Cichym
delikatnym wietrzykiem
Kołysane do
snu
I niejedno
drzewo
Także już
chciałoby się położyć
Jednakże
drzewa zasypiają stojąc
I tak co noc
Przez całą
noc
I kiedy
trzeba to szumią
I kiedy
trzeba to milczą
I szumiąc i
milcząc
Na stojąco
śpią
Zapewne
niejedno drzewo marzy
O porządnym
łożu
By nagle móc wyciągnąć
Wszystkie
swoje konary
Wszystkie
swoje korzenie
Jednak konary
Muszą
codziennie
I co noc
Piąć się pod
niebo
A korzenie
Muszą sięgać
do swoich korzeni
Z pokolenie
na pokolenie
W głąb
Co za
gorliwa misja
I tak dzień
w dzień
A u Ciebie
Zawsze tyle
kaprysów żeby
Pójść do
łóżka
A w łóżku
ile kaprysów
By spokojnie spać
Bo jeszcze zawsze
Na głowie
Tyle spraw
Aż
zniecierpliwiony sen
Zamyka Tobie oczy
I tak dłoń
Na Twoich oczach
Trzyma do samego świtu
A nieraz i dłużej
Nieco dalej poza świt
Gdy wszyscy mówią że
To już ranoI już zaczyna się dzień
Stanisław Józef Zieliński
12.10.2021
r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz