wtorek, 26 lipca 2022

Gdy nad plażą Dzień dogasa

Wyzwaniu każdemu sprostać

Blog autorski

Alicja Koziełło


Gdy nad plażą dzień dogasa


Rozgrzany piasek

Muskają coraz

Bardziej ciche fale

W pobliskich lokalach

Przybywa świateł

Na niebie co rusz

Widać nową gwiazdę

Gwiazda via Gdynia

Gwiazda via Gdańsk

Gwiazda via Sopot

I niebo przez to


Jest coraz większe

I jest na niebie

Coraz większy ruch

Byłyby bardzo razem

Gdyby nie te orbity

I gdyby nie te

Miliardy świetlnych lat

W lustrzanym odbiciu

Całej Zatoki

Ktoś bardzo uważnie


Zapisuje ten cały

Ogromny świat

I nawet na plaży

Ziarenka piasku

Są bardzo

Dokładnie policzone

I każde słowo

Przemilczenie i szept

A przecież Ty

Nie ziarenko piasku


Nie piórko mewy

Nie puszek łabędzia

I Twój ślad na plaży

Także dostrzeżony

I to od razu

Natychmiast

Z miejsca

I tam gdzie woda

Styka się z niebem

Gdzie chmury utworzyły

Jakieś pasmo gór

Aż trudno uwierzyć że

To wszystko


Jednak nie  jest rzeczywiste

A tylko nad wodami Zatoki

Zawieszony obraz

Trudno odczytać

Kto pod nim podpisany

Odbicia świateł w wodzie

Zbyt skąpe

Coraz bardziej mętne


Od podmuchu wiatru

Coraz bardziej chybotliwe

I całą tajemnicę skrywa

Coraz bardziej

Gęstniejący mrok

Jednak w tym mroku

Coraz większa Twoja postać


Na tle tych

W mroku ginących  chmur

Wszystko byłoby jasne

Gdyby choć promyk słońca

Lecz zanim promyk słońca

To trzeba jednak

Przepłynąć całą noc

Bez względu na to jak

Na jawie czy we śnie

I tylko tędy

Do nowego dnia

Innej drogi 

Nie ma

 

Gdy nad plażą

Dzień  dogasa

Czasem nawet i ciszę

Zabiera nagle wiatr

A fale leniwe

Nagle jeżą się

Są coraz bardziej groźne 

Zbroją się na  sztorm

Na swoją nocną bitwę

I z każdą chwilą

Jest ich coraz więcej

To dobre pytanie

Kiedy śpi morze

Czyżby i tym razem 

Pójdzie spać

Dopiero wtedy gdy

Zacznie się  dzień

Na plażę znowu

Przyjdą plażowicze

I będą się dziwić

Jaka cisza

Jaki spokój

Słychać nawet szept

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

26.07.2022

 

 

 

 

sobota, 23 lipca 2022

W Krainie Czarów Twoich czarów Alicjo

 

Wyzwaniu 

Każdemu 

Sprostać

Stanisław Józef Zieliński

Blog autorski


W Krainie Czarów

Twoich czarów Alicjo

 



Lubię być wszędzie

Lecz przede wszystkim

Najbardziej lubię

Moje Małdyty

 


Tu tyle wspomnień

Znajome ścieżki

I uśmiech Nieba


Zawsze tak drogi

Tak bliski

Tak bardzo serdeczny

Jakby mnie w domu

W moim domu rodzinnym

Witali Wszyscy

 

I zawsze Stefciu

Anioł nie człowiek

Już z samego dworca

Jest mu ze mną  po drodze


 

I chociaż miałby

Najlepszy program

Zawsze jest gotów

Odłożyć  pilota

 

I mecz odłoży

I boks odłoży

Aby serdecznie

Powitać mnie z drogi

 


Lubię być wszędzie

Lecz przede wszystkim

Najbardziej lubię

Moje Małdyty

 

Tu drzwi otwieram


Do lat minionych

Tu Moja Mama

Mocno mnie trzyma

I za nic nie chce

Wypuścić z dłoni

A w drugiej dłoni

Trzyma  tak samo mocno

Moją Siostrę Teresę

Tu  miała ogród


Kawałek sadu

I teraz zawsze

Jest dokąd wracać

Tu i dziś bije

Tym samym ciepłem

Tą samą radością

Tamto źródło czasu

 


Lubię być wszędzie

Lecz przede wszystkim

Najbardziej lubię

Moje Małdyty

 

Tutaj ta cisza

Na  całe jezioro

O ileż razy
Biegałam tędy

Najkrótszą drogą

I okrężną drogą

Dziś gdy tu jestem

Bardziej niż intruz

Bardziej niż zając

Tu moje dobrze

Znajome drzewa

Zawsze tak samo

Mocno ciekawe

Dokładnie mnie zawsze

O wszystko pytają

 

Stefciu jest wolny

Od tych pytań wszystkich

Bo Stefciu przecież

Jest tam  na co dzień

I choćby przez to

Zawsze im bliższy

 

I czasem szczeknie

Zmąciwszy tę ciszę

Ów niezawodny

Strażnik  domostwa

Senior emeryt




Czujny Borysek

 


Nie ma lodówki

A radzi sobie

Gdy czego w nadmiarze

W piasku zakopie




Lubię być wszędzie

Lecz przede wszystkim

Najbardziej lubię


Moje Małdyty

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

24.07.2022


 

 

środa, 20 lipca 2022

I po Twoje skrzypce Czcigodna Aniu Gładysz - Niemcow Dyskretnie skrada się Janko Muzykant

Wyzwaniu każdemu sprostać
Alicja Koziełło
Blog autorski


I po Twoje skrzypce

Pani Aniu Gładysz - Niemcow

Dyskretnie skrada się 

Janko Muzykant

Już tyle tyle zaryzykował


Żeby je chociaż dotknąć

By poznać dźwięk struny

I  móc odkryć tę tajemnicę 

Dokąd te struny biegną



I by móc poznać

Ten ogromny świat dźwięku

Zwany muzyką który wiesz 

Jak otworzyć

Swoim smyczkiem

Wiolinowym kluczem


 
Janko Muzykant

W drodze do skrzypiec

Doznał tego zapomnienia

Jakiego zapomnienia



Doznał ongiś Ikar

Nie bacząc na słowa

Przestrogi

Swojego Ojca Dedala

Topiąc swoje skrzydła

W rozpalonym słońcu



A któż pamięta 

O tym pamiętaniu

O tej ostrożności gdy

Gdy w pełni pragnienia

Które tak trudno nasycić

A jednak w Twojej Szkole

Janko Muzykant


Spełniało  się każde

To nienasycone pragnienie

Każde sięgając pułapu mistrza

I w fantazji swej

Wzbijało się wprost 

W samo  słońce

Doznając tej mocy tworzenia

Tak natychmiast

Tak nagle

Doznając tej 



Cudownej radości

I tej cudownej energii

I w szale tym

W tym twórczym szale

Nawet spod stóp

Ustępowała  ziemia

Ile skrzypiec na świecie

Tęskni do swoich dłoni

Dłoni drogich

Dłoni jedynych

W ten czas


Gdy tylko wystarczy

Pomyśleć o dotyku struny

A dźwięk wydobywa się sam

Mimo woli

Natychmiast

Poruszając widownię

Aż po krańce sali

Poruszając do łez

Skrzypaczko Aniu


Azaliż to pamiętasz

I jest to strata 

Nie do  odrobienia

Gdy Skrzypce Twoje

Razem z Tobą


Także muszą iść na  emeryturę

A jednak wystarczy tylko

Gdy na nie spojrzysz

A już trwa koncert

I aplauz aplauz

Po same krańce sali

I nie kończące się owacje

Obowiązkowo tylko na stojąco bo

Bo jakżeby inaczej

Inaczej by nawet 

Nie wypadało

Bo inaczej nie byłoby to to

Co powinnaś była otrzymać

Wiadomo świat wspomnień

Skrzypaczka Ania Gładysz Niemcow

Wulkan  radości


Wulkan euforii

I wulkan piękna

Bezwzględnego Piękna

Ileż tego było

By ten świat przywołać

Wystarczy poruszyć  strunę

A kiedy księżyc

Usiądzie na Twoim balkonie

Cichuteńko skrada się

I po Twoje skrzypce

Ów cudowny lunatyk

Janko Muzykant

I myśli tylko o jednym

Aby na nie  chociaż popatrzeć

Tak zupełnie z bliska

Aby chociaż je 

Jak najbardziej 

Delikatnie dotknąć

A może nawet i potrzymać


Bo kogo oczaruje

Ów czar skrzypaczki czy skrzypka

Zupełnie nie liczy się

Cena ryzyka

Gdzieś jest ta głęboka tajemnica

Tajemnica pasji

Tajemnica misji

Tajemnica tworzenia

I taki nagły głód tego wszystkiego

W tym stopniu najwyższym by

Najbardziej subtelnym

Poruszeniem struny

Tej delikatnej wiotkiej struny

Móc ten ogromny

Cały świat zachwycić

I jakże skutecznie kruszyć

W tym świecie to wszystko 

Co jest  w tym  świecie 

Z kamienia

Co jest z betonu

A gdy tak dużo w tym świecie

I kamienia 

I betonu jest

To w tym świecie

Tak mało jest człowieka

To straszny błąd


Wysyłać na emeryturę

Skrzypaczkę czy skrzypka bo przecież

Nikt lepiej za Was

Czcigodni Wirtuozi

Wirtuozi Pierwszej Wody

Tego nie uczyni

I dokąd pójdzie


Po promieniach księżyca

Janko Muzykant

Choćby i tego wieczoru

By te wypatrzone  skrzypce Chociaż dyskretnie

Ciszej niż cicho dotknąć

Ale także i dotknąć 

Pasji i  talentu 

I tajemnicy twórcy 

By móc choć dotknąć 
Swojego  marzenia

Zakosztować  smaku
Och ilu byłoby bardzo daleko
 
Od Twoich skrzypiec

Gdyby nie ta Twoja Szkoła
Szkoła w Gdańsku Morenie
Szkoła
Janko Muzykant
O ilu z nich nauczyłaś 
Tej muzyki burzy która gra
Gra na skrzypcach
I muzyki grzmotu pioruna który
Budzi cały świat
Budzi od strony uszu
I serca

 I dzisiaj   
W Dniu Twojej Patronki
Świętej Anny
Czcigodna Aniu
Ile słów wdzięczności 
Przychodzi do Ciebie
Z tej Strony Talentu 
Z tej strony Pasji
Z tej  strony Piękna
Błogosławieni Pokorni i Cisi
Albowiem do Nich
Należy Królestwo Niebieskie
I tak to już 
Na tym świecie jest
Ktoś to wszystko
Musiał usłyszeć 
By móc to wszystko
Ku potomności 
Jakoś zapisać 
Zatem i ode mnie 
W tym dniu
26 Lipca
Gdy tyle słońca 
I jest pełnia lata
W Dniu Twojej Patronki 
Św. Anny
Sto Sto Sto 
I Sto po Sto Lat
W Szczęściu
Po same brzegi
 
Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst 

Stanisław Józef Zieliński

20.07.2022

 

 

W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny

  W Dzielnicy Siedlce Przy ulicy Skarpowej Mieszka Gdańszczanin Nad wyraz piękny I towarzyski A i uprzejmy I dużo mówi Nawet ...